28.08.2026

#JestemWzorem – rozmowa z Edytą Sową, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości

– Wybór zawodu nie powinien zależeć od płci, ale od naszych kompetencji, zainteresowań i tego, co chcemy robić – mówi Edyta Sowa, studentka lotnictwa i kosmonautyki oraz stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.

Pochodzi z okolic Rzeszowa, gdzie od lat działa wiele firm związanych z Doliną Lotniczą. To właśnie lokalne otoczenie oraz zainteresowanie matematyką i przedmiotami technicznymi doprowadziły ją do wyboru studiów związanych z lotnictwem i kosmonautyką.

W rozmowie z cyklu #JestemWzorem Edyta opowiedziała nam także o znaczeniu wsparcia rodziców oraz o swoich doświadczeniach z projektu Klub Cyfrowych Możliwości.

 

Zacznijmy od Twojej ścieżki edukacyjnej. Studiujesz lotnictwo i kosmonautykę. Skąd taki wybór?

Duży wpływ na to, dlaczego wybrałam lotnictwo i kosmonautykę, miało miejsce, w którym mieszkam. Pochodzę z okolic Rzeszowa, gdzie działa wiele firm związanych z Doliną Lotniczą. Dzięki temu zawsze wiedziałam, że z tym kierunkiem wiążą się duże możliwości rozwoju. Dlatego zdecydowałam się właśnie na taką ścieżkę.

Kiedy pojawił się pomysł, że chcesz studiować właśnie ten kierunek?

Już od podstawówki lubiłam matematykę. Dużo satysfakcji dawało mi rozwiązywanie zadań i cała otoczka związana z przedmiotami ścisłymi. Kiedy wybierałam liceum, zdecydowałam się na klasę matematyczno-informatyczną z rozszerzoną fizyką, więc tych technicznych przedmiotów było naprawdę dużo.

Wtedy zaczęłam się zastanawiać, co właściwie mogę robić po takim profilu. Przeglądałam kierunki studiów – jeden mi się podobał, inny nie, aż w końcu na stronie Politechniki Rzeszowskiej, zobaczyłam lotnictwo i kosmonautykę. Pomyślałam: „To jest to!”. Trochę szłam w nieznane, bo nie wiedziałam dokładnie, co będzie na tych studiach i z czym wiąże się ten kierunek. Czułam jednak, że to jest coś dla mnie.

Czy na początku miałaś obawy, że możesz sobie nie poradzić?

Nie. Bardzo dużo dało mi wsparcie rodziców. Zawsze we mnie wierzyli i nigdy nie powiedzieli mi, że czegoś nie dam rady zrobić. Zawsze słyszałam: „Dasz radę, idź”. Kiedy już poszłam na studia, nawet w najtrudniejszych sytuacjach, nie myślałam o tym, żeby je rzucić. Oczywiście było trudno, bo to są wymagające studia, ale wiedziałam, że ostatecznie sobie poradzę.

Na Twoim kierunku dominują mężczyźni czy raczej proporcje są wyrównane?

Obecnie na całym kierunku jest około 90 osób, z czego tylko 15 to dziewczyny. W mojej grupie laboratoryjnej, która liczy 15 osób, jestem jedyną dziewczyną.

Ale już wcześniej byłam przyzwyczajona do takiej sytuacji. W klasie matematyczno-informatycznej również nie było dużo dziewczyn. Wiedziałam więc, że na studiach prawdopodobnie będzie więcej chłopaków i byłam na to przygotowana. Nigdy jednak nie brałam tego do siebie, ani mi to nie przeszkadzało.

Co powiedziałabyś dziewczynom, które mają podobne zainteresowania, ale wahają się przed wyborem kierunku technicznego?

Jeśli chodzi o lotnictwo, bardzo podoba mi się to, że w trakcie studiów widzę, jakie znaczenie ma to, czego się uczę. Mamy realne przełożenie na życie ludzi. Miliony osób każdego dnia podróżują samolotami. Zazwyczaj myślimy o pilotach czy obsłudze, ale my, inżynierowie, działamy trochę za kulisami. Staramy się przewidywać, co może się wydarzyć z samolotem i jak go odpowiednio zabezpieczyć.

Przykładowo, jeżeli statek powietrzny leci nad pustynią, do jego elementów może dostać się piasek. Samolot musi być więc odpowiednio przystosowany. Myślimy o takich rzeczach po to, żeby ludzie, którzy nim podróżują, byli bezpieczni. Bardzo podoba mi się to poczucie realnego wpływu. Czuję, że to, co robię, ma znaczenie i że efekty tej pracy są widoczne.

Jak ważne w wyborze własnej ścieżki jest wsparcie innych osób?

Myślę, że jest kluczowe. W moim przypadku ogromne znaczenie miało wsparcie rodziców. Tak jak wspominałam, zawsze wierzyli, że dam sobie radę. Nie każdy ma jednak takie otoczenie. Dlatego właśnie potrzebujemy takich inicjatyw, jak Klub Cyfrowych Możliwości, które pokazują dziewczynkom: „Hej, Wy też możecie to robić”. Nie ma kierunków „męskich” i „żeńskich”. To tylko stereotypy.

A jak, Twoim zdaniem, można walczyć ze stereotypami dotyczącymi zawodów „dla kobiet” i „dla mężczyzn”?

Przede wszystkim trzeba pokazywać, że zawód nie zależy od płci, tylko od naszych kompetencji i od tego, co chcemy robić. Tak jak ja będę wykonywać zawód, który stereotypowo może być postrzegany jako bardziej męski, tak samo są mężczyźni, którzy wykonują zawody uznawane za kobiece. I nie powinno być w tym nic dziwnego. Potrzebujemy właśnie takiego myślenia – że każdy może wybrać swoją drogę.

Czy sama spotkałaś się kiedyś ze stereotypowym podejściem do swojego wyboru?

Trochę było to odczuwalne na studiach, szczególnie ze strony starszych profesorów. Ale poza tym – nie spotkałam się z czymś takim.

Co dał Ci udział w projekcie Klub Cyfrowych Możliwości?

To było dla mnie coś całkowicie nowego. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z nauczaniem dzieci i nie byłam do tego przygotowywana. Podczas trzydniowego szkolenia zobaczyłam jednak, z jaką energią prowadzące podchodzą do tego, czego nas uczą. Było widać, że naprawdę to kochają. Bardzo mi się to spodobało.

Później, kiedy sama zaczęłam prowadzić zajęcia, ogromną przyjemność sprawiało mi przekazywanie dzieciom nowej wiedzy. Szczególnie momenty, kiedy coś im się udawało. Pamiętam sytuacje, kiedy dzieci mówiły: „Proszę pani, to działa!”. A ja odpowiadałam: „No działa! Widzicie? Wy też jesteście w stanie to stworzyć”. To, że mogłam obserwować ich radość i zainteresowanie, było dla mnie niesamowitym doświadczeniem.

 A  jak trafiłaś do naszego projektu?

Całkowitym przypadkiem. Brat wysłał mi link do informacji o projekcie i napisał, że powinnam zobaczyć, czy mnie to zainteresuje. Zaczęłam czytać i z każdym kolejnym zdaniem widziałam, że to jest coś innego, czego wcześniej nie robiłam. Tego samego dnia się zgłosiłam.

 Co powiedziałabyś koleżance ze studiów, żeby zachęcić ją do udziału w Klubie Cyfrowych Możliwości?

Powiedziałabym po prostu: spróbuj. To jest doświadczenie, którego prawdopodobnie nie zdobędzie się później w pracy. W biurze raczej nie będzie okazji do prowadzenia takich zajęć i pracy z dziećmi.

Mimo że moja decyzja była bardzo spontaniczna, jestem naprawdę zadowolona, że się zgłosiłam. Dzięki projektowi można spotkać wspaniałe osoby i zdobyć doświadczenie, którego prawdopodobnie nie zdobyłabym w innych okolicznościach.

Trzeba po prostu wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować czegoś nowego. A dzielenie się wiedzą jest naprawdę niesamowitym uczuciem.

 A co powiedziałabyś rodzicom, którzy – w przeciwieństwie do Twoich – nie są przekonani, że ich córka powinna wybrać taki kierunek jak lotnictwo i kosmonautyka?

Przede wszystkim powiedziałabym, że to bardzo przyszłościowy kierunek. Można po nim zdobyć stabilną pracę i rozwijać się w wielu różnych obszarach. Jeśli dziecko ma takie zainteresowania i chce spróbować, to dlaczego mu na to nie pozwolić? Dlaczego go nie wesprzeć? Takie wsparcie jest bardzo ważne.

 Masz już pomysł, czym chciałabyś się zajmować po studiach?

Cały obszar inżynierii lotnictwa jest naprawdę szeroki, dlatego na ten moment nadal poszukuję swojego miejsca. Jestem obecnie na stażu i dzięki temu poznaję różne działy, dowiaduję się, czym się zajmują i jak działają. Myślę, że za kilka lat znajdę ten jeden konkretny obszar, w którym będę czuła się najlepiej, i będę się w nim dalej rozwijać.

Czy jest jakieś szczególne wspomnienie z projektu, które zostanie z Tobą na dłużej?

Najbardziej zapamiętałam sytuację z zakończenia pewnych warsztatów. Podeszła do mnie jedna z dziewczynek i powiedziała: „Dziękuję pani, to były naprawdę wspaniałe zajęcia. Do zobaczenia za rok”. Cały czas mam ten moment w głowie. Był dla mnie bardzo ważny, bo pokazał, że to, co robimy naprawdę ma sens. Możemy przekazać dzieciom coś, co je zainteresuje i być może sprawi, że zaczną patrzeć na nowe technologie w zupełnie inny sposób niż dotychczas.

 

Dziękujemy za rozmowę!