
#JestemWzorem – rozmowa z Oliwią Pawlicką, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości
– Niesamowitą satysfakcję podczas prowadzenia zajęć daje moment, kiedy widzisz zadowolone dzieciaki i efekty swoich działań. Cieszę się, że takie inicjatywy powstają, choć jednocześnie bardzo żałuję, że za moich czasów szkolnych ich nie było – mówi Oliwia Pawlicka, stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.
Oliwia na co dzień studiuje gospodarkę przestrzenną na Politechnice Warszawskiej, gdzie uczy się, jak łączyć kreatywne planowanie miast z nowoczesnymi technologiami. Po godzinach realizuje swoją drugą, niezwykłą pasję – tworzy gry komputerowe.
W rozmowie z cyklu #JestemWzorem opowiedziała nam o tym, dlaczego warto stawiać na interdyscyplinarność, jak projekty stypendialne mogą odmienić ścieżkę zawodową oraz dlaczego w walce ze stereotypami najważniejsze są fakty i wzory do naśladowania. Zapraszamy do lektury!
Zacznijmy od Twoich studiów. Studiujesz gospodarkę przestrzenną na Politechnice Warszawskiej. Jak do tego doszło i co Cię zainspirowało do wyboru tego kierunku?
Politechnika Warszawska od zawsze kojarzyła mi się z ogromnym prestiżem – co zresztą do dziś potwierdzają wszelkie rankingi. Zależało mi też na tym, żeby studiować blisko domu.
O wyborze samego kierunku zdecydowały moje wyniki z matur rozszerzonych. Szukałam też czegoś interdyscyplinarnego, co pozwoli mi rozwijać się w wielu różnych branżach i połączy kreatywność z aspektami bardziej technicznymi i nowymi technologiami.
Wspomniałaś, że to kierunek interdyscyplinarny. Czego dokładnie się na nim uczysz?
Gospodarka przestrzenna w bardzo ciekawy sposób łączy prawo, ekologię, ekonomię i kwestie społeczne z aspektami stricte technicznymi. Z jednej strony musimy respektować obowiązujące przepisy, a z drugiej – wykazać się dużą kreatywnością. Projektujemy przestrzeń tak, aby ułatwić dostępność urbanistyczną i sprawić, by lokalna społeczność była po prostu zadowolona z efektów naszej pracy.
Mówiąc o maturach rozszerzonych, wspomniałaś, że miały wpływ na wybór Politechniki. Czy to oznacza, że zdawałaś przedmioty typowo ścisłe?
Nie zdawałam rozszerzonej fizyki, która zazwyczaj jest kluczem do drzwi uczelni technicznej, ale udało mi się dostać na Politechnikę dzięki dobrym wynikom z rozszerzonej geografii oraz, oczywiście, matematyki.
Kiedy poczułaś, że chcesz pójść właśnie w stronę inżynierską i techniczną? Kiedy te wybory zaczęły się u Ciebie klarować?
Myślę, że pierwszym ważnym momentem był wybór liceum – to wtedy odrzuciłam profile humanistyczne na rzecz klas ścisłych. Wiedziałam już, że chcę związać przyszłość z kierunkami technicznymi. Moje plany ostatecznie sprecyzowały się podczas wizyty na dniach otwartych Politechniki Warszawskiej.
Kończę właśnie studia pierwszego stopnia i po obronie inżyniera planuję nieco zmienić podejście i pójść w jeszcze bardziej techniczną stronę, bo geodezyjno-kartograficzną. Chcę się zajmować kartografią, fotogrametrią i teledetekcją.
A masz jakiś pomysł na to, gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Powiem teraz coś zupełnie niezwiązanego z moim kierunkiem studiów. Po godzinach zajmuję się tworzeniem gier komputerowych. Choć to dwie skrajności, staram się je ze sobą godzić i to właśnie w stronę gier chciałabym skierować swoją przyszłość zawodową w perspektywie najbliższej dekady.
Gry komputerowe? Jak zrodziła się w Tobie ta pasja, opowiesz o tym coś więcej?
Gry były obecne w moim życiu od zawsze. Byłam nimi zainteresowana odkąd nauczyłam się obsługiwać komputer. Przełomem okazał się jednak udział w programie stypendialnym „Dziewczyny w grze!”, w którym uczestniczyłam w klasie maturalnej. Poznałam tam masę fantastycznych ludzi na różnych etapach życia, działających w najróżniejszych gałęziach tworzenia gier. Wspólne działanie i niesamowita kreatywność tego środowiska ostatecznie zmotywowały mnie, by podążać taką właśnie ścieżką.
Czy Politechnika i branża gier, czyli Twoje dwa światy, to światy zdominowane przez mężczyzn? Jak to wygląda, jeśli chodzi o proporcje płci?
Na moim kierunku na Politechnice sytuacja jest wyjątkowa – gospodarka przestrzenna jest bardzo „dziewczęca” i zdecydowanie zdominowana przez kobiety, co rzadko zdarza się na uczelniach technicznych. Bardzo się z tego cieszę. Z kolei w środowisku gamingowym rzeczywiście widać przewagę mężczyzn, ale to się powoli zmienia i udział kobiet stale rośnie.
Jednym z celów naszego projektu jest dążenie do wyrównywania proporcji kobiet i mężczyzn w obszarze nowych technologii. Co Twoim zdaniem może skutecznie zachęcić młodsze dziewczęta, np. ze szkół podstawowych, do wybierania kierunków ścisłych i technologicznych?
Potrzebujemy jak najwięcej takich projektów jak Klub Cyfrowych Możliwości, które przekazują wiedzę w przystępnej i atrakcyjnej dla dzieci formie. Bardzo ważna jest też obecność kobiet – trenerek, takich jak ja i moje koleżanki z projektu. Dziewczynki muszą zobaczyć na własne oczy, jak to wygląda w praktyce i że da się.
Poprzez wyzwania i zadania zawarte w scenariuszach zajęć, pokazujemy też technologię od tej kreatywnej strony. Chcemy udowodnić, że to nie jest nudne, nie jest tylko techniczne i przede wszystkim – nie jest tylko dla chłopaków.
A jak Twoim zdaniem można skutecznie walczyć z takimi uprzedzeniami w kontekście płci i zawodów? Da się to w ogóle zmienić?
Pewnie, że się da! Trzeba po prostu odrzucić stereotypy i skupić się na faktach. Płeć nie ma żadnego wpływu na to, jakie sukcesy osiąga się w danej branży. Oprócz pokazywania doświadczeń trenerek na żywo, świetnie działa przybliżanie postaci słynnych wynalazczyń i kobiet, które zmieniały świat nauki. W naszych scenariuszach zajęć w Klubie Cyfrowych Możliwości często przemycamy takie odniesienia do przełomowych, kobiecych odkryć.
Porozmawiajmy o samym projekcie. Jak się o nim dowiedziałaś?
Dowiedziałam się od koleżanki, która uczestniczy w projekcie od samego początku. Ona z kolei natknęła się na informację o rekrutacji w mediach społecznościowych i przekazała mi ją.
Co Cię przekonało do wzięcia udziału i zostania trenerką?
Przede wszystkim możliwość poznania nowych ludzi, z którymi łączą mnie wspólne zainteresowania. Ogromnym plusem jest też formuła projektu – to, że możemy wyjechać na kilka dni do innego miasta, zmienić otoczenie i połączyć przyjemne z pożytecznym. Uczymy dzieci nowych technologii, a jednocześnie integrujemy się wewnątrz własnego teamu i po prostu dobrze spędzamy czas.
Prowadziłaś zajęcia już wielokrotnie. Czego to doświadczenie Cię nauczyło? Dowiedziałaś się czegoś nowego o sobie?
Pierwsza myśl, jaka mi towarzyszyła, to ogromny żal, że za moich czasów nie było takich inicjatyw. Sama jako dziecko brałabym w nich udział z wypiekami na twarzy! Cieszę się, że teraz dzieci mają takie możliwości.
Projekt pozwolił mi też rozwinąć się od strony pedagogicznej – poznałam świetne sposoby na to, jak aktywizować dzieciaki i zachęcać je do działania. Ale najbardziej zapamiętam jednak super towarzystwo innych trenerek i naszą integrację.
Na koniec – jak zachęciłabyś inne studentki do dołączenia do Klubu Cyfrowych Możliwości? Co jest w tym projekcie najbardziej wartościowe?
Przede wszystkim – to zajęcie, które pozwala sprawdzić się i odkryć w zupełnie nowej roli – nauczycielki i trenerki. Oczywiście stypendium jest świetnym dodatkiem, ale najważniejsza jest czysta satysfakcja. Świadomość, że robisz coś wartościowego, co przynosi natychmiastowy efekt w postaci uśmiechniętych, zadowolonych dzieciaków, daje ogromną satysfakcję i kopa do działania. Warto się o tym przekonać na własnej skórze 😉
Dziękujemy za rozmowę!
Zobacz więcej

Jowita Koncewicz – pionierka polskiej informatyki
Wiedzieliście o tym, że w okresie PRL kobiety konstruowały oraz programowały pierwsze komputery, współpracując w tym obszarze na równi z mężczyznami? Jedną z osób, które przecierały szlaki dla kolejnych pokoleń polskich programistek, była Jowita Koncewicz. Choć dziś jej nazwisko pozostaje mało znane poza środowiskiem informatyków, to właśnie ona jest uznawana za jedną z pierwszych, a według części badaczy nawet pierwszą polską programistkę.

#JestemWzorem – rozmowa z Joanną Bednarkiewicz, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości
– W nowych technologiach najbardziej lubię to, że ten świat cały czas się zmienia. Pojawiają się nowe obszary, możliwości i ścieżki rozwoju, dlatego nigdy nie wiadomo, dokąd nas to zaprowadzi – mówi Joanna Bednarkiewicz, stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.

#JestemWzorem – rozmowa z Weroniką Zator, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości
– W niedalekiej przyszłości będę prowadziła badania teledetekcyjne na podstawie danych satelitarnych, a moim obszarem badań będzie Mars – mówi Weronika Zator, studentka geoinformatyki na Politechnice Wrocławskiej, stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.