29.05.2026

#JestemWzorem – rozmowa z Joanną Bednarkiewicz, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości

– W nowych technologiach najbardziej lubię to, że ten świat cały czas się zmienia. Pojawiają się nowe obszary, możliwości i ścieżki rozwoju, dlatego nigdy nie wiadomo, dokąd nas to zaprowadzi – mówi Joanna Bednarkiewicz, stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.

Choć jeszcze w liceum była przekonana, że informatyka nie jest dla niej, dziś rozwija się w obszarze data science i nowych technologii, a swoją wiedzą dzieli się z dziećmi jako trenerka projektu Klub Cyfrowych Możliwości. W rozmowie z cyklu #JestemWzorem Joanna Bednarkiewicz opowiada m.in. o tym, dlaczego warto próbować nowych rzeczy, jak przełamywać stereotypy dotyczące dziewczyn w świecie ICT i czego nauczyła ją praca z dziećmi. Zapraszamy do lektury!

Zacznijmy od Twojej ścieżki edukacyjnej. Co studiujesz?

Studia inżynierskie skończyłam na kierunku fizyka techniczna. Później zrobiłam magisterkę z informatyki stosowanej ze specjalizacją data science, a obecnie kończę jeszcze studia magisterskie z zarządzania.

Co miało największy wpływ na Twoje wybory edukacyjne?

Jeśli chodzi o nowe technologie i informatykę, to ciekawa historia, bo w liceum byłam przekonana, że to kierunek zdecydowanie nie dla mnie. Chodziłam do klasy matematyczno-fizycznej, po której wiele osób wybiera informatykę, ale ja długo nie widziałam siebie w tym świecie. Dlatego zdecydowałam się na fizykę techniczną.

Co się później zmieniło? Dlaczego jednak postawiłaś na informatykę?

Duży wpływ na to miała specjalizacja data science, czyli analiza danych, która w naturalny sposób łączyła się też z fizyką. Kolega ze studiów zachęcił mnie, żebyśmy spróbowali razem pójść na ten kierunek. Absolutnie nie żałuję tej decyzji, bo od początku bardzo mi się spodobało.

To był też moment, kiedy tematy związane z uczeniem maszynowym czy modelami językowymi zaczęły się mocno rozwijać i stawać coraz bardziej popularne. Mogłam uczyć się czegoś, co realnie zmienia świat technologii i jednocześnie bardzo mnie interesuje.

A kiedy wiedziałaś już, że bliżej Ci do przedmiotów ścisłych?

Tak naprawdę już w szkole podstawowej przedmioty ścisłe były mi bliższe niż humanistyczne. Natomiast jeśli chodzi o konkretną ścieżkę zawodową czy kierunek rozwoju, to wszystko przychodziło stopniowo.

Kiedy zaczynałam studia z fizyki, nie wiedziałam jeszcze, czy pójdę bardziej w stronę naukową, czy może w innym kierunku. Nie przypuszczałam też, że data science stanie się tak popularną dziedziną i że właśnie tym będę chciała się zajmować. Świat nowych technologii bardzo szybko się zmienia – pojawiają się nowe specjalizacje, stanowiska i możliwości.

Dlatego dziś wiem, że nie trzeba mieć wszystkiego zaplanowanego już na etapie szkoły podstawowej czy liceum.

Jak wyglądały proporcje dziewczyn i chłopaków na Twoich kierunkach?

Na informatyce ponad połowę stanowili mężczyźni, ale nigdy nie miałam poczucia, że jakkolwiek odstaję albo nie pasuję do tego środowiska.

Z kolei na fizyce technicznej, po pierwszym semestrze z dziewczyn zostałam już tylko ja. Mimo to również wtedy nie czułam się z tym źle, nie byłam też w żaden sposób inaczej albo gorzej traktowana przez kolegów ze studiów.

A gdzie widzisz siebie za 10 lat? Zastanawiałaś się nad tym?

To trudne pytanie, zwłaszcza że moja ścieżka już kilka razy mnie zaskoczyła. Na początku studiów na pewno nie pomyślałabym, że skończę informatykę albo że pójdę w stronę analizy danych.

Jedno jest jednak pewne – chciałabym dalej rozwijać się w obszarze nowych technologii. Myślę, że analiza danych, uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja to będą moje docelowe kierunki działania.

Twoim zdaniem – kiedy najlepiej zachęcać dziewczęta do wyboru kierunków technologicznych i ścisłych?

Myślę, że każdy moment jest dobry. Patrząc nawet na osoby z mojego otoczenia – ze studiów czy pracy – nie ma jednego „idealnego” wieku ani momentu, po którym byłoby już za późno. Zapewne nigdy też nie jest na to za wcześnie.

Najważniejsze są ciekawość i chęć poznawania świata technologii, który nas otacza i który możemy współtworzyć.

A czy wzory do naśladowania mogą być zachętą?

Zdecydowanie tak. Bardzo ważne jest poznanie osoby, która realnie działa w branży ICT i jednocześnie czerpie z tego satysfakcję. To taki „namacalny” dowód, że technologia może być naprawdę ciekawą ścieżką.

Jeśli chodzi o nauczycieli czy wykładowców, którzy mnie inspirowali, to wszyscy mieli jedną wspólną cechę – było widać, że naprawdę lubią to, czym się zajmują. Taka pasja bardzo się udziela.

A co powiedziałabyś rodzicom, którzy zastanawiają się, czy zapisać córkę na zajęcia w ramach Klubu Cyfrowych Możliwości?

Powiedziałabym przede wszystkim, że warto próbować różnych rzeczy i dawać dzieciom taką możliwość. Inaczej trudno odkryć, co naprawdę nas interesuje.

Jako trenerce bardzo podoba mi się forma tych warsztatów. To nie są typowe szkolne zajęcia polegające wyłącznie na siedzeniu w ławkach i słuchaniu nauczyciela. Warsztaty są interaktywne, różnorodne i angażujące.

Najlepiej pokazuje to chyba fakt, że do projektu dołączyły już także moje siostry – jedna wcześniej jako uczestniczka zajęć, a druga obecnie jako trenerka. 😊

Czy Twoja młodsza siostra myśli dziś o kierunkach technologicznych?

Na ten moment bardziej interesuje ją muzyka, ale to też pokazuje, że takie warsztaty są dla każdego. Można przyjść, spróbować czegoś nowego, dobrze spędzić czas i odkryć zupełnie nowe zainteresowania.

Nie powinno być żadnych ograniczeń w poznawaniu różnych dziedzin.

A Tobie udało się połączyć informatykę z innymi pasjami?

 

Tak, i to było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Od wielu lat jestem związana z muzyką – ukończyłam szkołę muzyczną I i II stopnia, gram na flecie poprzecznym i cały czas aktywnie muzykuję. Okazało się, że mogłam połączyć tę pasję również z informatyką. Pracę magisterską pisałam na temat porównania metod uczenia maszynowego i sieci neuronowych w klasyfikacji instrumentów muzycznych na podstawie nagrań ich dźwięku. Dzięki temu mogłam zobaczyć, jak nowe technologie mogą być wykorzystywane także w obszarach związanych ze sztuką i muzyką. To pokazało mi, że informatyka daje naprawdę wiele możliwości łączenia różnych zainteresowań.

Porozmawiajmy jeszcze o stereotypach. Co powiedziałabyś dziewczynce, która uważa, że programowanie albo robotyka są „bardziej dla chłopców”?

Na pewno powiedziałabym jej, żeby spróbowała i sama się przekonała. Mam wiele koleżanek, które zajmują się nowymi technologiami i świetnie odnajdują się w tym świecie.

Dziewczyny również interesują się technologią, grają w gry, programują czy tworzą własne projekty. To naprawdę nie jest przestrzeń tylko dla mężczyzn.

A jak Twoim zdaniem można skutecznie walczyć z tymi stereotypami?

Na pewno ogromne znaczenie mają takie projekty jak Klub Cyfrowych Możliwości, które promują wzory do naśladowania, ale też pozwalają doświadczać nowych rzeczy. Mam wrażenie, że coraz częściej, również w przestrzeni publicznej, pokazuje się kobiety działające w branży ICT – takie, które rozwijają się zawodowo, osiągają sukcesy i po prostu lubią to, co robią.

To ważne, żeby dziewczynki widziały, że takich kobiet jest dużo, że nie są to wyjątki od reguły.

Jak dowiedziałaś się o projekcie Klub Cyfrowych Możliwości?

Zobaczyłam informację w mediach społecznościowych. Pomyślałam, że to coś dla mnie – jestem studentką kierunku ICT, lubię kontakt z dziećmi – prowadzę też korepetycje.

Uznałam, że to świetna okazja, żeby dzielić się swoją wiedzą, ale też nauczyć się czegoś nowego.

A czego nauczył Cię udział w tym projekcie?

Przede wszystkim elastyczności. Praca z dziećmi – szczególnie tymi młodszymi – jest bardzo dynamiczna. Oczywiście mamy plan zajęć, ale trzeba też umieć reagować na bieżąco i dostosowywać się do potrzeb grupy.

Każde dziecko jest inne, ma inne tempo pracy i inne potrzeby. Nauczyłam się zwracać na to większą uwagę i tworzyć przestrzeń, w której każdy będzie czuł się dobrze.

Bardzo ciekawe były dla mnie też same narzędzia wykorzystywane podczas warsztatów, np. roboty czy płytki micro:bit. Kiedy ja chodziłam do szkoły, nie było jeszcze takich możliwości nauki technologii w praktyczny, „namacalny” sposób.

A jak zachęciłabyś inne studentki do dołączenia do Klubu Cyfrowych Możliwości?

To świetna okazja, żeby dzielić się swoją wiedzą i pasją, ale też poznać inne dziewczyny, które zajmują się technologią i wzajemnie się inspirować.

Prowadzenie warsztatów bardzo rozwija także kompetencje miękkie – uczy wystąpień publicznych, radzenia sobie ze stresem i pracy z grupą. To doświadczenie może później przydać się np. podczas prezentowania projektów w pracy zawodowej.

Ogromną satysfakcję daje też moment, kiedy widzi się, że dzieci zaczynają coś rozumieć, zadają pytania i naprawdę interesują się tematem.

My, jako trenerki, możemy pokazywać, że nie istnieją kierunki „tylko dla chłopców” i że technologię można poznawać w ciekawy, mniej standardowy sposób – a przy okazji świetnie się przy tym bawić.

 

Dziękujemy za rozmowę!