
#JestemWzorem – rozmowa z Faustyną Smarzewską, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości
– Błędy są naturalne. O sukcesie nie świadczy to, ile ich było po drodze, tylko to, czy się nie poddaliśmy – mówi Faustyna Smarzewska, studentka Inżynierii i analizy danych na Politechnice Lubelskiej, stypendystka projektu Klub Cyfrowych Możliwości.
W naszej kolejnej rozmowie z cyklu #JestemWzorem Faustyna Smarzewska opowiada o swoich inspiracjach i o tym, dlaczego warto próbować – nawet jeśli nie wszystko od razu wychodzi. Co wpłynęło na jej wybory? Dlaczego postawiła na matematykę i nowe technologie? I co powiedziałaby dziewczynom, które dopiero szukają swojej drogi? Przeczytajcie koniecznie!
Co miało największy wpływ na to, że zdecydowałaś się na taki kierunek studiów, jak Inżynieria i analiza danych?
Powinnam zacząć od tego, co było wcześniej – studia pierwszego stopnia odbyłam na kierunku Matematyka. W tym czasie okazało się, że w ramach Katedry Matematyki Stosowanej otwiera się nowy kierunek – właśnie Inżynieria i analiza danych. Mnie i kilka moich koleżanek zainteresował fakt, że kierunek ten łączy matematykę z wykorzystaniem modeli uczenia maszynowego.
Jeśli miałabym się cofnąć jeszcze wcześniej – to już na etapie gimnazjum ogromny wpływ miały na mnie nauczycielki matematyki i fizyki. Potrafiły tłumaczyć trudne rzeczy w prosty, przystępny sposób, zachęcały do myślenia i eksperymentowania. To sprawiało, że chciało mi się uczyć, a kierunki technologiczne stawały mi się coraz bliższe.
Moje nauczycielki wykazywały się ogromnym szacunkiem wobec uczniów i ich podejścia do nauki. Pozwalały na swój sposób rozwiązać dane zadanie, nie oczekiwały wyłącznie wpisania się w klucz odpowiedzi. Dopóki rozumowanie było poprawne i dochodziło się do odpowiedniego wniosku albo wyniku, to było w porządku.
Z kolei później, już na studiach, zainspirował mnie jeden z wykładowców, który opowiadał bardzo obrazowo o praktycznych zastosowaniach tworzonych przez siebie modeli uczenia maszynowego.
Czyli można powiedzieć, że to, na co bardzo mocno stawiamy w projekcie Klub Cyfrowych Możliwości, czyli wzory do naśladowania – były dla Ciebie punktem wyjścia do decyzji mających wpływ na przyszłość?
Zdecydowanie tak. Obserwowanie, jak komuś coś się udaje, jest dla mnie ogromnie inspirujące. To daje mi poczucie, że skoro ktoś inny był w stanie coś osiągnąć, to ja też mogę spróbować. Myślę, że w przypadku dzieciaków to działa dokładnie tak samo.
Od kiedy miałaś jasność co do swojej dalszej drogi? Wspomniałaś, że obecny kierunek studiów pojawił się później. A jak to było z matematyką?
Plany dotyczące przyszłości nie były u mnie jednoznacznie zdefiniowane i ulegały zmianom wraz z upływem czasu. W pewnym momencie swojego życia chciałam nawet zostać chemikiem wojskowym, dlatego zdawałam maturę z chemii. Do ostatniej chwili tak naprawdę nie wiedziałam, jaki kierunek byłby dla mnie dobry. Bardzo lubiłam fizykę i matematykę, dlatego ostatecznie zdecydowałam, że skoro nie wiem, jaki kierunek wybrać, to wybiorę coś, co sprawia mi przyjemność i jest dla mnie w miarę łatwe. Akurat była to matematyka. Moja decyzja wynikała zatem z pragmatyzmu. Wybrałam dziedzinę, która była mi bliska – i jak się okazało, takie podejście się sprawdziło. Spróbowałam i mi się spodobało, więc zostałam. Z tego powodu myślę, że mogłabym polecić ten sposób młodszym dziewczętom, które jeszcze nie do końca wiedzą, czym chcą się zajmować. Warto jest wybrać kierunek, który uważa się za ciekawy.
Co najbardziej podoba Ci się w tym, co teraz robisz?
Największą satysfakcję daje mi świadomość, że to, czym się zajmuję, ma realne zastosowanie. Na przykład – jakiś czas temu pracowałyśmy z koleżanką nad projektem związanym z analizą obrazów. Dla mnie to była zupełna nowość – wszystkiego uczyłam się w trakcie.
Moment, w którym model zaczyna działać, można na jego podstawie rozpoznawać i zliczać obiekty – to jest niesamowite uczucie. W naszym projekcie akurat zliczałyśmy kakaowce na zdjęciach. A jeszcze większą satysfakcją było to, że ktoś realnie zainteresował się tym rozwiązaniem i chciał je wykorzystać w praktyce. To pokazuje, że takie działania to nie tylko „sztuka dla sztuki”, ale coś, co naprawdę może mieć znaczenie.
Co ważne, przy okazji tego projektu, na żadnym etapie nie miałam też wrażenia, że ktoś patrzy na nas z góry, bo jesteśmy „tylko” studentkami i dopiero stawiamy swoje pierwsze kroki.
Myślę, że podejście już trochę się zmienia – nieważne, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, albo ile masz lat. Ważne, co potrafisz. A jeśli współpracownicy traktują Cię partnersko i z szacunkiem, to bardzo pomaga uwierzyć w siebie.
A czy miałaś kiedyś poczucie, wybierając matematykę czy inżynierię i analizę danych, że idziesz trochę pod prąd i stawiasz na coś, co jest wciąż bardziej popularne wśród mężczyzn? Albo może otoczenie dawało Ci takie sygnały?
Nie miałam takiego sygnału z otoczenia – miałam bardzo wspierające środowisko. Co prawda był jeden kolega, który odnosił się do tego wyboru z lekką kpiną, ale po wyjaśnieniu sytuacji okazało się, że doszło między nami do nieporozumienia. Kpiące albo negatywne komentarze pojawiały się raczej w mojej głowie.
Czasami bardziej ogranicza nas to, co same o sobie myślimy, niż to, co mówią inni. Na początku miałam poczucie, że robię coś, co trochę mnie przeraża. Kiedyś programowanie kojarzyło mi się raczej z mężczyznami.
Ale to się zmienia – i dobrze.
Na bazie tego doświadczenia, kiedy już pokonałaś ograniczenia w swojej głowie i wiesz, że można, co powiedziałabyś dziewczynce, która przychodzi na zajęcia w ramach Klubu Cyfrowych Możliwości i ma obawy – czy to dla niej, czy sobie poradzi?
Powiedziałabym: chodź, spróbuj – pokażę Ci, że jesteśmy w stanie osiągnąć cel dzięki kolejnym próbom i błędom.
Łatwo powiedzieć „uwierz w siebie”, ale to nie zawsze działa. Lepiej pokazać, że każdy proces nauki to próby – często nieudane. I to jest w porządku. Błędy nie są porażką, są częścią drogi.
Dziewczynki często mają w sobie silną potrzebę perfekcji. Być może to zbyt duże uogólnienie, ale mam wrażenie, że bardziej niż chłopcy biorą do siebie to, że coś im nie wyszło. Od razu myślą, że nie są wystarczająco dobre, a to nie do końca tak jest. Sukces nie polega na tym, żeby nie popełniać błędów, tylko żeby się nie poddawać.
Ja sama dopiero w pewnym momencie nauczyłam się, że niepowodzenia to nie jest coś, co mnie definiuje.
Na warsztatach dzieci widzą, że coś może się nie udać za pierwszym razem, może nie zadziałać, i że to nic złego. Dzięki temu uczą się wytrwałości i podchodzą do nauki z większym spokojem.
Mnie to kiedyś blokowało, bo chciałam, żeby wszystko od razu było zrobione doskonale.
Wspomniałaś, że mogłaś liczyć na wspierające środowisko – to bardzo ważne, bo stereotypy dotyczące postrzegania poszczególnych zawodów przez pryzmat płci nadal są silne. Co powiedziałabyś rodzicom, którzy mają wątpliwości wobec technologicznych ścieżek dla swoich córek?
Przede wszystkim powiedziałabym, że zainteresowanie technologią nie odbiera dziewczynce „dziewczęcości”. Wręcz przeciwnie – to może być coś bardzo inspirującego.
Być może u niektórych to wynika z jakiegoś lęku, w jaki sposób społeczeństwo odbierze ich dziecko? Takim rodzicom chciałabym powiedzieć, że świat się zmienia. Warto dać dziecku szansę, pozwolić mu spróbować.
Na pewno są też tacy rodzice, którzy martwią się, że ich córka sobie nie poradzi. Rodzicom zależy na dobru swoich dzieci, to oczywiste, ale te pragnienie nie powinno wiązać się z ograniczaniem ich możliwości, Dlaczego nie dać szansy córce na sprawdzenie swoich sił w czymś, co stereotypowo nie jest pierwszym wyborem dla dziewczynki? A może to właśnie ona w przyszłości zostanie światowej klasy naukowczynią? Jeśli nie dostanie szansy na to, żeby spróbować, nigdy nie dowiemy się, jak daleko mogłaby zajść.
Skąd się dowiedziałaś o projekcie Klub Cyfrowych Możliwości? I co Cię skłoniło do tego, żeby do niego dołączyć?
O Klubie Cyfrowych Możliwości dowiedziałam się z informacji wysłanej przez starostę roku na czacie grupowym naszego kierunku. Spodobała mi się idea projektu – chciałam pokazać dzieciom, że mogą spróbować technologii, nauczyć się czegoś nowego, dobrze się bawić, a przy okazji zobaczyć, że skoro ja dałam radę, to one też mogą.
Nie byłam pewna, czy się dostanę, ale postanowiłam spróbować. I udało się 😊
A czy jest coś, czego nauczył Cię ten projekt, albo co szczególnie zapamiętasz?
Na pewno nauczyłam się obsługiwać narzędzia, których wcześniej nie znałam – np. płytkę micro:bit. Za moich czasów w szkole nie było takich możliwości. Doskonale bawiłam się na szkoleniach dla trenerek organizowanych w ramach projektu. Uczestniczenie w nich było naprawdę ciekawe!
To, co szczególnie zapamiętam, to reakcje dzieci podczas warsztatów – ich radość, kiedy coś zaczynało działać i satysfakcja z tego, że warto było próbować do skutku. Sama wiem, jakie to uczucie, ale niesamowicie było obserwować to z boku i przekonać się, że te młode osoby mogą być tak wytrwałe w swoich działaniach.
A co powiedziałabyś studentkom, które zastanawiają się nad udziałem w projekcie?
To świetna okazja, żeby poznać dziewczyny z całej Polski i wymieniać się doświadczeniami. Można nawiązać relacje, które później naprawdę zaprocentują. Od innych dziewczyn słyszałam bardzo wiele różnych, inspirujących historii, które pokazały mi nowe obszary działania. Nie spotkałybyśmy się nigdy, gdyby nie ten projekt.
Na pewno też fakt udziału w projekcie realizowanym przez NASK i Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog oraz otrzymane referencje są czymś, co warto dołożyć do swojego CV.
Samo stypendium również jest dobrą motywacją.
A czy masz jakąś wizję tego, gdzie widzisz siebie za 10 lat, czy raczej nie skupiasz się na tym?
Staram się nie planować tak dalekiej przyszłości. Moje pomysły w przeszłości już się zmieniały – i to jest w porządku. Na pewno chciałabym robić coś związanego z moim kierunkiem. A gdzie dokładnie mnie to zaprowadzi – zobaczymy.
Dziękujemy za rozmowę!
Zobacz więcej

Susan Kare – kobieta, która nadała komputerom uśmiech
Czy wyobrażacie sobie komputer bez ikon? Bez kosza, folderów, czy małych symboli, które podpowiadają, co zrobić dalej? Dziś to coś tak oczywistego, że niemal niewidzialnego. A jednak ktoś to musiał wymyślić.
Tą osobą była Susan Kare. Jej historia to jeden z najbardziej inspirujących przykładów tego, że do świata technologii można wejść zupełnie nieoczywistą drogą – i realnie go zmienić.
Susan to kolejna bohaterka naszej serii #KobietywICT. Poznajcie jej historię!

#JestemWzorem – rozmowa z Izabelą Markiewicz, stypendystką projektu Klub Cyfrowych Możliwości
– Chciałam złamać stereotypy, a nie ma na to lepszego sposobu niż działanie. Można być kobietą, mówić o bezpieczeństwie i być traktowaną poważnie – mówi Iza Markiewicz, bohaterka naszej pierwszej rozmowy z serii, w której oddajemy głos studentkom prowadzącym warsztaty w ramach projektu Klub Cyfrowych Możliwości. Koniecznie przeczytajcie, warto!

Margaret Hamilton i kod, który zabrał człowieka na Księżyc
Na długo przed erą smartfonów i aplikacji Margaret Hamilton przewidziała, że oprogramowanie stanie się kluczowym elementem technologii, od którego zależeć będzie – dosłownie – życie ludzi. To jej wizja i precyzyjny kod uratowały misję Apollo 11 i przyczyniły się do narodzin współczesnej inżynierii oprogramowania. Jej historia pokazuje, że pasja do matematyki może zaprowadzić… aż do kosmosu i inspirować kolejne pokolenia dziewczyn do wkroczenia w świat nowych technologii.
Poznajcie kolejną bohaterkę, której historię przybliżamy w ramach naszej serii #KobietywICT.